Tydzień po ogłoszeniu wyników wyborów do Sejmu i Senatu, w kraju rozgorzała dyskusja na temat protestów wyborczych. Rozpaliła się ona do tego stopnia, że często pojawiają się w niej argumenty o nadzwyczajności sytuacji i konsekwencjach, jakie mogą się z tym wiązać. Aby określić skalę protestów przy okazji dzisiejszych wyborów (2019 rok), spójrzmy na problem całościowo i przeprowadźmy przegląd protestów wyborczych od 1995 roku. Tylko w ten sposób możemy ocenić, czy mamy do czynienia z wielkim społecznym ruszeniem czy też tegoroczne protesty wyborcze mają charakter marginalny.

Protesty wyborcze po wyborach w 2019 roku

Jak głosi komunikat na stronie internetowej Sądu Najwyższego, na 12 godzin przed upływem terminu, do SN złożono 53 protesty wyborcze. Natomiast 11 protestów zostało złożonych przed ogłoszeniem wyników wyborów, a więc przed ustawowo wyznaczonym czasem składania dokumentu.

Celem tej krótkiej analizy jest pokazanie, że instytucja protestu wyborczego w Polsce ma ugruntowaną praktykę, a obecna liczba złożonych „skarg wyborczych” na tle dotychczasowych doświadczeń świadczyć może raczej o tym, że protesty wyborcze nabierają raczej rachitycznego, marginalnego znaczenia. Niewielka liczba skarg może oznaczać, że wyborcy mogą mieć coraz mniej zastrzeżeń do przeprowadzania wyborów, nie są zainteresowani ich przebiegiem lub, po prostu, nie znają tej instytucji prawa wyborczego.

Największy protest wyborczy w III RP – rekordzistą Aleksander Kwaśniewski

W polskiej praktyce wyborczej możliwość wnoszenia protestów wyborczych była wykorzystywana na szeroką skalę. Warto wspomnieć, że w 1995 roku do Sądu Najwyższego wniesionych zostało blisko 600 000 protestów. W większości dotyczyły one podania przez wybranego na Prezydenta RP – Aleksandra Kwaśniewskiego – nieprawdziwej informacji na temat posiadanego wykształcenia1.

Protest wyborczy w 2005 roku i nakaz powtórnego głosowania

W kolejnych latach ilość wnoszonych protestów wyborczych była znacznie mniejsza. Przykładowo, po wyborach do Sejmu i Senatu RP przeprowadzonych w 2005 roku, sąd rozpoznał 136 protestów. Zarzuty okazały się zasadne w przypadku 20 protestów. Sąd Najwyższy uznał, że w odniesieniu do jednego z zarzutów, który był podnoszony w 5 protestach, naruszenie miało lub mogło mieć wpływ na wynik wyborów i unieważnił wybory do Senatu RP przeprowadzone w okręgu częstochowskim (okręg 27). Naruszenie polegało na tym, że na kartach do głosowania do Senatu nie wydrukowano nazw komitetów wyborczych kandydatów na senatorów, a sąd nakazał przeprowadzenie powtórnego głosowania. W powtórzonych wyborach, przy zdecydowanie niższej frekwencji, mandaty senatorów zdobyli ci sami dwaj kandydaci, którzy uzyskali je pierwotnie.

Lata pod znakiem nieuzasadnionych protestów wyborczych

W 2007 roku do Sądu Najwyższego wpłynęło 112 protestów, z czego 13 uznano za zasadne. Po wyborach parlamentarnych przeprowadzonych w 2011 roku do Sądu Najwyższego wpłynęło 157 protestów wyborczych, z czego za zasadne w całości lub części sąd uznał 20 (ale nie miały one wpływu na wynik wyborów)2.

Nieprawidłowości z liczeniem głosów w 2015 roku

W 2015 roku, po wyborach parlamentarnych do Sądu Najwyższego, wpłynęło w sumie 77 protestów. 6 uznanych zostało za niezasadne, a w przypadku 27 protestów SN postanowił wyrazić opinię o zasadności zarzutów w nich podniesionych i ocenił, że nieprawidłowości wskazane w tych protestach nie miały wpływu na wynik wyborów. Większość z uznanych za zasadne protestów dotyczyła nieprawidłowości związanych z liczeniem głosów polegających na nieuwzględnieniu głosów oddanych przez wnoszących protesty na konkretnych kandydatów w protokołach obwodowych komisji wyborczych3.

Urna wyborcza jak śmietnik – protesty po wyborach samorządowych w 2014 roku

Po wyborach samorządowych w 2014 roku liczba protestów wyborczych, względem poprzednich wyborów do organów jednostek samorządu wzrosła czterokrotnie. Wniesionych zostało blisko 2 tys. protestów, podczas gdy w roku 2010 było ich 4704, a w 2006 roku – 790. Wątpliwości dotyczyły liczby głosów nieważnych, a także wydawania kart do głosowania, na których znajdowały się nazwiska kandydatów z innego okręgu. Poza tym, na przykład w Warszawie, jedna ze skarg dotyczyła tego, że liczba kart wydanych wyborcom różniła się od liczby kart wyjętych z urny. Protesty dotyczyły m.in.: błędów w kartach do głosowania, ich zbroszurowanej formy, nieprawidłowości w składach obwodowych komisji wyborczych, czy też tego, że urna wyborcza wyglądała jak śmietnik5.

Protesty wyborcze 2019 na tle dotychczasowych doświadczeń

Mając na względzie doświadczenia minionych lat, można stwierdzić, że liczba wniesionych protestów świadczy o tym, że pojawiły się jedynie pojedyncze wątpliwości w zakresie przeprowadzenia wyborów lub ustalenia ich wyników. Czy na tyle istotne, że doprowadzą one do zmiany wyników wyborów, dowiemy się o tym nie później niż po upływie  90 dni od dnia wyborów.


Protesty wyborcze – bilans doświadczeń

dr Tomasz Strzałkowski
dr Tomasz Strzałkowski

Adiunkt w Wyższej Szkoły Bankowej we Wrocławiu. Zainteresowania naukowe dotyczą prawa konstytucyjnego, a w szczególności prawa wyborczego oraz prawa administracyjnego ze szczególnym uwzględnieniem zagadnień dotyczących kwestii ustrojowych samorządu terytorialnego. Autor lub współautor kilkunastu publikacji naukowych poświęconych głównie szeroko rozumianej problematyce wyborów i systemu wyborczego, w tym Komentarza do Działu I Kodeksu Wyborczego. Od wielu lat aktywny społecznie i zawodowo w samorządzie terytorialnym. Przez trzy kolejne kadencje sprawował mandat radnego Rady Powiatu Opolskiego, a od trzynastu lat jest sekretarzem gminy. Posiada również wieloletnie doświadczenie w pracy w organach zarządzających i nadzorczych spółek kapitałowych.

Kategorie: Prawo wyborcze